Tore Vatne Helland "Kristus Konge og Brudgom"

Rozważanie
o Chrystusie Królu i Oblubieńcu

(tłum. na j. polski Mieczysław Wiebskowski msf)

 

 

Wielki Czwartek, 9 kwietnia 2020

(pierwsze, wstępne tłumaczenie rozważania na j. polski;
wymaga poprawek)

Tekst: J 13,1-15 (ze szczególną uwagą na wersy 12-15)

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?
Wy Mnie nazywacie "Nauczycielem" i "Panem" i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.
(J 13,12-15)

Przy stworzeniu świata pierwszy człowiek, Adam, pan i król wszystkich stworzeń, otrzymał Ewę jako ukochaną oblubienicę. Była ona „matką wszystkich żyjących” (Rdz 3, 20), to znaczy całej ludzkości. Po grzesznym upadku pierwszych rodziców widzimy syna Dawida według ciała, mądrego i potężnego króla Salomona, próbującego tego samego, by tak zabezpieczyć swoje ziemskie królestwo. Wylał on swoje życie tysiącu żon i konkubin, tak że [w końcu] został rozdarty w swoim sercu i poniósł szkodę na duszy (1 Krl 11,3-4)

Ostatni Adam, Syn Dawida według obietnicy, sługa Pana i Namaszczony Król, również wylał swe życie z miłości do całego świata (Iz 52,13–53 ,12; Psalm 22). Tak, Paweł mówi, że Jezus oddał wszystko z siebie, wylał całego siebie na krzyżu (Flp 2, 7), aby odzyskać nas jako swoją oblubienicę i poślubić nas. W niedzielę wielkanocną powstał i wezwał nas do świętej kąpieli chrztu na odpuszczenie grzechów. Nowo wykąpana, święta i czysta oblubienica ma być wprowadzona przed Niego w chwale jako Jego doskonała, z Nim zaręczona dziewica. (Ef 5,26-27; 2 Kor. 11,2 n.) To jest właśnie to, na co Pan wskazał podczas ostatniego posiłku paschalnego, kiedy przykładnie pochylił się i umył uczniom nogi.

„Abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” - powiedział Jezus po tym jak umył im nogi. Pod koniec posiłku powtórzył to nieco innymi słowami, mówiąc: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.” (J 13:34). W samym środku posiłku powiedział wprost, co zarówno umycie nóg, jak i to nowe przykazanie w istocie znaczą dla nas, którzy przez wiarę i chrzest jesteśmy jego braćmi i siostrami, i Jego uczniami. Uprzedził Wielki Piątek i wypełnienie [całego czynu], i dał nam siebie, swoje Ciało i Krew, w chlebie i winie, z tym nowym przykazaniem, które stanowi rdzeń [wiary i życia] u wszystkich chrześcijan:

„Czyńcie to na moją pamiątkę”.

Słowa te wskazują ku krzyżowi – królewskiemu tronowi – do którego nasz cierniem ukoronowany i skrwawiony Król i Oblubieniec został przybity następnego dnia. Wskazują one ku przedziwnej ślubnej liturgii Krzyża i Eucharystii, w której Oblubieniec bierze nas za małżonkę, dwoma słowami, które sprawiają, że zasłona świątyni rozdziera się na dwoje, od góry do dołu: „Wykonało się!” W ten sposób Stwórca i Król Wszechświata oddaje się Kościołowi, swojej ukochanej oblubienicy (Ef 5,26n), i odzyskuje ją z powrotem dla siebie w nowym przymierzu we własnej krwi (Jer 31, 31 n.). Tutaj, w samym środku Eucharystii, osiąga szczyt wielki dramat małżeński [będący treścią całej] Biblii i historii zbawienia. Zaczęła się ona z Adamem i Ewą, i osiąga swój cel z Jezusem i Maryją na uczcie weselnej Baranka. (Ap 19,7). Tu i teraz, a [jednocześnie] jeszcze nie.

Jezus mówi, że powinniśmy robić dla siebie nawzajem dokładnie to, co On zrobił dla nas w Wielki Piątek na Golgocie, a co dał nam już w Czwartek wieczorem z chlebem i winem, w chlebie i winie. Kochał nas do końca ze szczerej tęsknoty, by dzielić ten wspólny posiłek weselny ze swoją ukochaną. (Łk 22,15). Jezus naprawdę pragnął zjednoczenia z nami (J 4,7; 19,28). On, Źródło życia, chciał dać swojej ukochanej w prezencie ślubnym wodę życia (Ap 22,17), aby On sam też mógł pić z jej źródła (Pnp 4,15, Prz 5.18). Nie mógł już dłużej czekać. W końcu przyszła jego godzina, godzina, o której mówił swojej Matce na weselu w Kanie, prosząc, by do niej wytrzymała i jej wypatrywała. (J 2,4; por. 19,34)

Jezus umarł więc z miłości do swojej ukochanej. Oddał wszystko z siebie, i wszedł [w postać] chleba i wina. Tak dał nam, oblubienicy, swoje własne prawdziwe Ciało i Krew do jedzenia i picia. Apostoł Miłości, Jan, niestrudzenie to powtarza: „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci”. (1 J 3,16).

To właśnie o to [w gruncie rzeczy] poprosił nas Mistrz tamtego czwartkowego wieczoru. Takie było przesłanie tego, że pochylił się i umył uczniom nogi, zanim odmówił dziękczynienie i połamał swoje Ciało, i powiedział: „Czyńcie to na moją pamiątkę”. Zjednoczeni z Oblubieńcem, jesteśmy, my oblubienica, jego własnym ciałem. I każdy z nas jesteśmy członkami tego samego ciała i dźwigamy nawzajem swoje ciężary - w miłości i wiecznej wdzięczności ku Temu, który oddał swoje życie za nas i dla nas. Jesteśmy gałązkami Tego, który jest winnym krzewem. Jesteśmy gałązkami, które mają obfitować w owoce winnego krzewu! Ale bez niego nic nie możemy zrobić. (J 15,5) Takie jest życie łaski w nowym przymierzu małżeńskim (Jer 31,33). W ten sposób Chrystus przybiera postać w nas.

Dlatego zbieramy się na Mszę Świętą i na weselną ucztę Baranka w Wielki Czwartek i każdy dzień Pański, tak, tak często, jak to możliwe. Gromadzimy się w pełnej ekscytacji radości weselnej, bo tu jest nasz Oblubieniec i nasze życie wieczne! Tutaj jednoczymy się z Oblubieńcem, naszym Ukochanym, w Jego komnacie ślubnej. Tutaj uczestniczymy w doskonałej ofierze. Tutaj mamy udział w miłości, która daje życie za swoich braci i siostry, a jednocześnie oddaje je z powrotem Jemu i Ojcu. Tutaj Mistrz uczy nas pochylać się i myć sobie nawzajem nogi.

W wieczór Wielkiego Czwartku słyszymy echo okrzyków Hosanna z Niedzieli Palmowej: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie ... ”(Zach. 9: 9a)

Stół weselny Baranka jest nakryty miłością, która jest lepsza niż wino (Pnp 1,2). A Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź!” (Ap 22,17)

 

 

Niedziela Palmowa, 5 kwietnia 2020   Tekst: Mt 21,1-11 (ze szczególną uwagą na wersy 4-5)

Stało się to, żeby się spełniło słowo Proroka:
Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie
łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy.
(Mt 21,4-5)

Jezus nigdy nie powiedział wprost, że był Mesjaszem. Zabraniał też innym mówić o tym. To była zapieczętowana tajemnica, aż do chwili, kiedy w Niedzielę Palmową wjechał do królewskiego miasta Jeruzalem, i zupełnie świadomie dał ludowi czytelny, niewątpliwy znak. Dlatego lud wołał „Hosanna, Synowi Dawida!”. Znali proroctwo. Rozumieli znak. Wreszcie przyszedł ten, który miał przybyć, wjeżdżając do miasta na źrebięciu oślicy! Stało się to w ten sam sposób jak wtedy, gdy syn Dawida, Salomon, objął miasto jako król, wjeżdżając do niego na mule swego ojca (1 Krl 1,33nn). Wreszcie przyszedł Mesjasz! W Niedzielę Palmową Jezus po raz pierwszy pozwolił otwarcie oddać hołd sobie jako namaszczonemu królowi Izraela, tak, jako Królowi Królów. Ale płakał w swoim sercu (Łk 19,41), bo wiedział, że stare niewierne Jeruzalem kilka dni później będzie wołać „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (por. Łk 9,31). 

Ale tak jak pierwszy Adam nie tylko był władcą powierzonego mu świata, ale także małżonkiem Ewy, tak we wjeździe do Jeruzalem też chodzi o drugiego i ostatniego Adama jako Małżonka, Oblubieńca. „Powiedzcie Córze Syjońskiej”, mówi prorok Zachariasz, „Oto Król twój przychodzi do Ciebie, … ”.  „Córa Syjońska” – Jeruzalem – jest oblubienicą, którą Pan w swoim miłosierdziu i wierności teraz przyszedł poślubić. Jezus wjeżdża do miasta, aby dać swoje życie na krzyżu za swoją umiłowaną, odpokutować wszystkie jej grzechy i zostać jej Małżonkiem na wieczny czas.

Tutaj jest ktoś więcej niż syn Dawida, król Salomon, w swoim ziemskim Jeruzalem, w całym swoim blasku i sławie, i z wszystkimi swoimi żonami (1 Krl 11,3). Tutaj jest ktoś więcej niż Szulamitka, oblubienica w salomonowej Pieśni nad Pieśniami. Tutaj Król i Oblubieniec przychodzi do nas, stwarza nas na nowo, i czyni nas „niebiańskim Jeruzalem” (Hebr 12,22), „przystrojonym jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swojego męża” (Ap 21,2).

On przychodzi i zaprasza nas na weselną ucztę Baranka (Ap 19,7) – nie jako gości, ale jako Oblubienicę. Jesteśmy nową Ewą, Jego umiłowaną. Jesteśmy kością z Jego kości i ciałem z Jego ciała, wyjęci z Jego boku na krzyżu (Rdz 2,23; J 19,34). On wzywa nas – Boży Izrael – Kościół – Maryję – do radości wiecznych godów – jedno z Nim jako Jego własne ciało!

I idziemy za Nim, wchodząc w Wielki Tydzień. Cichną okrzyki Hosanna, kiedy On wjechawszy do miasta, oczyszcza swoją świątynię. Ale już w Wielki Czwartek zbierze nas – swój Kościół na ziemi – w niebie. On zbiera nas na swoim wielkim przyjęciu – uczcie weselnej Baranka!